Home » Aktualności » Zmarł nasz krajan Tadeusz Nalepa

 
 

Zmarł nasz krajan Tadeusz Nalepa

 

Zmarł Tadeusz Nalepa – kompozytor, wokalista, harmonijkarz, autor tekstów, zwany „ojcem polskiego bluesa”.
Artysta, którego twórczość ma ogromne znaczenie nie tylko w Polsce, ale również na międzynarodowej arenie muzycznej, przyszedł na świat właśnie w Zgłobniu. Jego ojciec był szewcem, matka gospodynią domową. Rodzina Józefa i Heleny Nalepa w latach 50-tych przeniosła się do Rzeszowa gdzie Tadeusz uczęszczał do Szkoły Podstawowej. Matka zmarła w 1985 roku i jest pochowana na cmentarzu w Zgłobniu, natomiast ojciec zamieszkał u młodszego syna w Rzeszowie.
Już od najmłodszych lat Tadeusz wykazywał zainteresowanie muzyką. Ukończył szkołę muzyczną w Rzeszowie w klasach skrzypiec, klarnetu i kontrabasu.
Zadebiutował w lipcu 1963 r. wraz z Mirą Kubasińską z rzeszowskiego kabaretu „Porifirion” na II festiwalu Młodych Talentów Szczecinie, gdzie otrzymali wyróżnienie w kategorii zespołów wokalnych.
„Już od najmłodszych lat przerabialiśmy normalne gitary na elektryczne. Śpiewałem rock and rolla. Grałem w restauracjach i różnych klubach. …chyba na początku 1965. Wtedy przypadkowo trafiłem na koncert Niebiesko-Czarnych. Słuchając ich pomyślałem, że taki zespół i ja potrafię zrobić. Wprawdzie mi się nie podobał śpiewający konferansjer, było za dużo solistów. Ale byłem pod wrażeniem Niemena, Burana i samej kapeli. Podobał mi się też bardzo wtedy młody Wojtek Korda. Postanowiłem zrobić coś podobnego. Zacząłem rozglądać się za muzykami. Hajdasza na siłę zabrałem na próbę i już nie wrócił do poprzedniego grania. Przypadkowo trafiłem na Staszka Guzka. Początkowo myślałem, że będzie naszym konferansjerem, później jednak stwierdziłem, że ma wyższy głos ode mnie i moglibyśmy śpiewać razem. A gdy nie chciało mi się uczyć tekstu obciążałem tym Guzka. I tak zaczął śpiewać późniejszy Stan Borys. Mieliśmy typowe problemy, brak sprzętu, brak sali do prób, byliśmy bez pieniędzy, a niektórzy z nas już mieli rodziny na utrzymaniu… Pierwszy koncert graliśmy w rzeszowskiej starej poczcie. Po tej imprezie rozeszła się taka fama, że już na drugą nie można się było przebić ani samochodem, ani pieszo. Ludzie wchodzili oknami. Poleciały szyby. To była rewolucja. Debiut był wspaniały i dał nam dużo. Przede wszystkim wiarę w siebie. Gdy pierwszy raz pojechaliśmy do Warszawy na nagrania, zostaliśmy okrzyknięci rewelacją. Latem 1965 r. założył grupę beatową Blackout. Zespół istniał do 1967 r. w składzie: T. Nalepa (g, voc), M. Kubasińska (voc), Stanisław Guzek (voc), Krzysztof Dłutowski (p, org), Robert Świerszcz (bg) i Józef Hajdasz (dr). W latach 1968-1981 Nalepa stał na czele własnej formacji Brekaout. Po zawieszeniu działalności Brekaoutu, 27 i 28.02.1982 r., zadebiutował jako solista w warszawskiej Hali Gwardii w cyklu koncertów „Rock-Block”, wraz z zespołem Oddział Zamknięty. W kwietniu tego samego roku zainaugurował w hali „Baildonu” w Katowicach II Festiwal „Rawa Blues”. W 1983 r. zespół towarzyszący tworzyli członkowie grupy Maanam: Ryszard „Placho” Olesiński (g), Bogdan Kowalewski (bg) i Paweł Markowski (dr). Rok później wykrystalizował się pierwszy regularny skład: T. Nalepa (g, voc, hca), R. Olesiński (g), Andrzej Nowak (g), B. Kowalewski (bg), M. Surzyn (dr) zaprezentowany w sierpniu podczas „Olsztyńskich Nocy Bluesowych’84”. 25.05.1985 r. Nalepa święcił w Rzeszowie 20-lecie działalności estradowej, reaktywując na tę okazję zespół Breakout. Od roku 1993 występował i nagrywał z grupą, w której mu towarzyszyli m.in. syn Piotr Nalepa (g) i żona Grażyna Dramowicz (voc). Wydał takie płyty jak: „Sen szaleńca”, „Jesteś w piekle” , „Najstarszy zawód świata”, „Absolutnie”, „Flamenco i blues”. Zagrał setki koncertów w kraju i za granicą.
W 2003 roku został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Po długiej chorobie zmarł w Warszawie. Miał 64 lata.
„Przyznam się, że nigdy nie mierzyłem za wysoko. To co chciałem, osiągnąłem. Żałuję, że nie nagrałem więcej płyt, a mogłem mieć przynajmniej dwa razy tyle. Zostanę przy bluesie. Czuję się dobrze z sobą samym i z tym co robię. A mam tylko marzenia osobiste i bardzo prywatne.”

Comments are closed

Sorry, but you cannot leave a comment for this post.